LG Nexus 5X zapowiada się na godnego następcę "piątki" - pierwsze wrażenia

Po wielu miesiącach oczekiwania w końcu doczekaliśmy się następcy jednego z najbardziej lubianych Nexusów - Nexusa 5. Nowy model LG i Google'a nazywa się Nexus 5X i jest naszpikowany najnowszymi technologiami.

Po jednym dniu użytkowania mogę podzielić się już kilkoma spostrzeżeniami na jego temat. Największe emocje budzą obudowa, bateria, aparat, czytnik linii papilarnych czy podwójny głośnik z przodu. Pewne rzeczy będą musiały poczekać na pełen test, ale niektóre z przyjemnością przybliżę już teraz.

Obudowa

Korpus LG Nexusa 5X jest wykonany z tworzywa sztucznego, podobnie jak w Nexusie 5 poprzedniej generacji. Dzięki temu zabiegowi uzyskano niezwykle niską wagę (136 g) jak na urządzenie tych rozmiarów (147 x 72.6 x 7.9 mm). Smartfon jest wyższy od poprzednika, nieco szerszy i zarazem cieńszy. W dotyku nowy Nexus 5 nieco przyjemniejszy, tworzywo wydaje się być gładsze niż w Nexusie 5.

W Nexusie 5X została zastosowana nierozbieralna obudowa, co oznacza, że nie dostaniemy się samodzielnie do baterii. Brakuje też slotu na karty microSD. U dołu telefonu znajdziemy za to złącze USB-C, dzięki któremu wygodnie podepniemy kabelek. Złącze to wspiera superszybkie ładowanie. W godzinę udało mi się naładować Nexusa 5X z 13% do 90%; do poziomu 50% telefon ładuje się wyraźnie szybciej niż w późniejszej fazie ładowania.

Z tyłu obudowy rzucają się w oczy wystający niczym wulkan obiektyw aparatu, znajdujące się obok niego dioda flash wraz laserowym autofokusem. Obiektyw aparatu nie wystaje i nie rzuca się tak bardzo w oczy jak kiedyś w przypadku HTC One X i nie powoduje efektu bujania się telefonu na płaskiej powierzchni, ale martwię się o to, czy nie będzie się przez to rysował.

Tuż pod obiektywem, po raz pierwszy w rodzinie Nexus, znajdziemy czytnik linii papilarnych. Na pierwszy rzut oka czytnik działa naprawdę szybko i póki co bezbłędnie. W czarnym modelu obszar wewnątrz obręczy (obszar czytnika) jest nieco bardziej połyskujący od reszty obudowy niż w modelu białym, gdzie czytnik wydaje się być tego samego koloru co plecki Nexusa.

Z przodu telefonu znajdziemy dwa głośniczki, ale jedynie z tego na dole wydobywa się dźwięk multimediów, dzwonków itd. Jest stosunkowo głośny, ale jakość dźwięku należy do przeciętnych.

Zniknęła dioda pulsująca informująca o powiadomieniach, ale za to mamy klasyczną diodę RGB u dołu telefonu, której tak wielu osobom brakowało w linii Nexus.

Hardware

Nexusa 5X wyposażono w 5,2-calowy ekran IPS o rozdzielczości Full HD. Telefony z tej serii nigdy nie stawały w szranki w tej kategorii z najlepszymi flagowcami. Brak QHD jest uzasadniony, natomiast sama jakość obrazu nie powala, chociaż tez nie rozczarowuje. Kąty widoczności, jasność i kontrast nie dają powodów do narzekań, ale już odwzorowanie kolorów mogłoby być lepsze. Niestety biel w Nexusie 5X wpada nieco w żółtawą barwę.

Google z LG postanowili zastosować w nowym Nexusie układ, który nie jest może najszybszy na rynku, ale za to w zupełności wystarczający i bezproblemowy. O ile podatne na nagrzewanie się Snapdragony 810 mogą w niektórych modelach doskwierać użytkownikom, o tyle sześciordzeniowy, 64-bitowy Snapdragon 808 już nie. Ten zabieg powinien też spowodować, że w połączeniu z ekranem Full HD i wbudowaną funkcją oszczędzania energii w stanie spoczynku (Doze) bateria pojemności 2700 mAh nie będzie stanowić większego problemu.

Oprogramowanie

Jaki jest czysty Android – każdy widzi. Dla wielu jest on wadą ze względu na braki w funkcjonalności względem smartfonów z nakładkami, a dla innych zaletą przez niezwykle szybkie działanie, zachowanie estetyki i spójności w wyglądzie aplikacji. Istotne jest także to, że Nexus 5X pracuje pod kontrolą najnowszego Androida 6.0 Marshmallow i będzie miał pierwszeństwo w aktualizacjach.

Co nowego w samym oprogramowaniu? Od teraz Google wyszukuje informacje kontekstowo w każdej aplikacji dzięki funkcji Now on Tap. Niestety ta funkcja nie jest jeszcze dostępna w języku polskim.

Projekt Doze – w dużym skrócie funkcja ta znacząco oszczędza zużycie baterii, gdy telefon jest nieużywany. Dodatkowo Google wprowadził funkcję App Standby, która ustala limit i powstrzymuje aplikacje przed zbyt dużym poborem energii.

Oprócz tego w Androidzie 6.0 można zdecydować, do jakich uprawnień mają mieć dostęp poszczególne aplikacje. Przykładowo – jeśli nie chcemy, żeby Facebook Messenger nie miał dostępu do naszego mikrofonu, to możemy wyłączyć takie uprawnienie. Oczywiście wtedy nie wyślemy żadnej wiadomości głosowej.

Powróciło wyciszenie wszystkich dźwięków telefonu poza alarmami za pomocą przycisku ściszania. System sugeruje nam, że to część funkcji Przerw znanych z Lollipopa, ale niezainteresowani tą funkcją nie musza nic z nią robić.

System, jak na czystego Androida w Nexusie przystało, rzeczywiście działa bardzo szybko, bez żadnych zacięć i opóźnień. Marshmallow nie różni się wizualnie od Lollipopa aż tak bardzo, chociaż odniosłem wrażenie, że Google pozbył się już chyba wszystkich bugów graficznych występujących w Androidzie 5.x. Ponadto Marshmallow okraszony jest kilkoma nowymi naprawdę ładnymi i płynnymi animacjami.

Największych zmian wizualnych doczekały się Google Now Launcher (wbudowany w Nexusa) i aplikacja aparatu.

Aparat

Sam aparat też doczekał się ogromnych zmian i wygląda na to, że po raz pierwszy od dawna (pomijając oczywiście Nexusa 6) możemy mówić o naprawdę niezłym aparacie w Nexusie. Google chwali się, że nowe Nexusy znacznie lepiej radzą sobie nawet od Nexusa 6, szczególnie w zbieraniu światła (rozmiar piksela 1,55μm, przesłona F2.0).

Ponadto 12,3-megapikselowy aparat korzysta z autofokusu laserowego, co przekłada się na szybsze robienie zdjęć. Dzięki Snapdragonowi 808 możemy też nagrywać wideo w rozdzielczości 4K, Full HD w 60 klatkach na sekundę oraz wideo w HD w slow motion (120 klatek na sekundę).

Udało mi się zrobić na szybko nieco zdjęć i nawet w porównaniu do LG G4 i ich jakość wypada bardzo dobrze. Nexus 5X robi podobne jakościowo zdjęcia w dobrych warunkach oświetleniowych. W tych najtrudniejszych musiałem zrobić nieco więcej zdjęć, żeby móc wybrać jedno dobre ujęcie. Mimo to nawet wtedy wychodzą całkiem szczegółowe. Martwi mnie za to brak zarówno optycznej jak i cyfrowej stabilizacji obrazu — udało mi się zrobić dwa nieco rozmazane zdjęcia, które wykonane innym telefonem (OIS lub EIS) wyszłyby prawdopodobnie zupełnie normalnie. Póki co jendak zdarza się to bardzo rzadko i być może to ja zawiniłem.

Podsumowanie

Ponoć pierwsze wrażenie jest bardzo ważne. W przypadku sprzętu elektronicznego jest wręcz odwrotnie, ale jeśli Nexus 5X nie zaskoczy mnie w żaden negatywny sposób, to dobre wrażenie, które póki co na mnie robi, może się utrzymać. Nowy Nexus Może się okazać bardzo łakomym kąskiem dla kogoś, komu zależy na czystym i bardzo szybkim oprogramowaniu i jednocześnie nie chce rezygnować z dobrej specyfikacji sprzętowej.

W trakcie testów największy nacisk położę na baterię, sprawdzę energooszczędną funkcję Doze i zobaczę, czy aparat na dłuższą metę rzeczywiście może konkurować z tegorocznymi flagowcami.

Jak na razie zapowiada się, że Nexus 5X to faktycznie godny następca lubianego przez wielu Nexusa 5.

Autor: Bartosz Dul

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Wideomania - niesamowite limuzyny, o których nie wiedziałeś! Acer i Lenovo zaatakują rynek tabletów Tegrą 3. Kiedy? Inteligentny zegarek? Phi! Dzięki Cicret można mieć tablet na skórze! Magiczna różdżka do sterowania telewizorem! Niezwykle realistyczna animacja piasku [wideo] Flick - jeden przycisk, by rządzić smartfonem Komórkomania: Easter Moai Phone. Futuryzm w każdym calu Nintendo 3DS XL, nowa-stara konsola przenośna [wideo] Intel - 45 nm CPU hurtowo na emeryturę. Co z Core i? Co ma kefir do telewizora? Monitor LCD, a jego rozdzielczość natywna Sprawdziłem najnowsze gamingowe monitory LG 21:9. Robią ogromne wrażenie [wideo]

Popularne w tym tygodniu:

Samolot nowej generacji prawie gotowy. Overture będzie latał z prędkością nawet 2700 km/h