LG X power - testujemy smartfona LG z ogromną baterią

LG X power to prawdziwy długodystansowiec - przynajmniej w teorii. Jego bateria ma imponującą pojemność 4100 mAh. Przez dwa tygodnie sprawdzałem, jak cyferki na papierze przekładają się na praktykę. Mam już odpowiedź.

Specyfikacja; wygląd i wykonanie; wyświetlacz

LG G Pad III 10.1 — SPECYFIKACJA
System operacyjny: Android 6.0 Marshmallow
Ekran: 10,1 cala, LCD IPS; 1920 x 1200; 224 ppi
Procesor: ośmiordzeniowy, 1,5 GHz
Pamięć operacyjna: 2 GB RAM
Pamięć wewnętrzna: 32 GB 
Slot na kartę pamięci: tak; do 2 TB
Aparat główny: 5 Mpix
Aparat przedni: 5 Mpix
Łączność: LTE; WiFi 802.11 b/g/n/ac Bluetooth v 4.2 LE, USB typu C, GPS
Bateria: 6000 mAh; niewymienna
Wymiary i waga: 256,2 x 169,9 x 6,7 — 7,9 mm; 510 g

Smartfonów z dużymi ogniwami jest bardzo mało. W tym momencie do głowy przychodzi mi tylko jeden popularny model - Asus ZenFone Max, oferujący akumulatorek o pojemności aż 5000 mAh.

Niestety duża pojemność baterii to również jej większe fizyczne rozmiary. To z kolei pociąga za sobą grubszą i bardziej toporną konstrukcję telefonu. No bo przecież te dodatkowe miliamperogodziny trzeba gdzieś upchać…

Z tym większość producentów radzi sobie kiepsko. Dlatego z pewnymi obawami podchodziłem do modelu LG X power, który zadebiutował na rynku wraz z innymi przedstawicielami linii X - LG X Cam (podwójny aparat), LG X Screen (podwójny ekran) oraz LG X Mach (bardzo szybka łączność i wysoka wydajność).

Ergonomia jest ogromną zaletą LG X power

Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, gdy wziąłem X powera po raz pierwszy do ręki. Z kilku powodów. Pierwszym jest waga urządzenia. Smartfon ma przekątną 5,3 cali, więc jest dosyć dużym urządzeniem. W środku zamontowane jest ogniwo o pojemności aż 4100 mAh, a mimo to inżynierom LG udało się zredukować masę urządzenia do eleganckich 139 gramów.

Dla zobrazowania warto przypomnieć ile ważą popularne flagowce. Galaxy S7 z ekranem 5,1 cali i ogniwem 3000 mAh waży 152 gramy. HTC 10 z kolei — 161 gramów. I na koniec nie sposób tutaj nie wspomnieć o ZenFonie Max, który ma co prawda odrobinę większą baterię (5000 mAh), ale waży przy tym absurdalne 202 gramy.

W praktyce, czuje się wyraźnie, że smartfon należy do kategorii raczej lekkich urządzeń. Jego masa rozłożona jest równomiernie, co jeszcze potęguje pozytywne wrażenie.

Na uznanie zasługują również wymiary obudowy, a szczególnie jej grubość. Wynosi ona zaledwie 7,9 mm, co przy takiej baterii jest nie lada osiągnięciem. Wspomniany wyżej ZenFone ma prawie 11 mm grubości…

Ale skończmy już z tymi gramami i milimetrami! Podczas codziennego użytkowania, telefon leży w dłoni bardzo dobrze, a jego użytkowanie jest wygodne. Zupełnie nie czuć, że w środku zamontowano ogniwo o tak dużej pojemności. Dobra robota LG!

Wygląd jest trochę nudny

Jak sami widzicie na zdjęciach, wygląd LG X power nie porywa. Smartfon jest estetyczny, ale w gruncie rzeczy jest to typowy prostokąt z zaokrąglonymi rogami. Nie ma tu ani grama finezji czy nietypowych zabiegów stylistycznych. Czy to wada? Dla niektórych na pewno.

Cała obudowa jest wykonany z tworzywa sztucznego. Po bokach znajdziemy typowy plastik, a na tyle — tworzywo sztuczne o wyraźnej fakturze. Jest w miarę miękkie w dotyku oraz zapewnia pewny chwyt i właściwą przyczepność. Ciekawy jest jego odcień. W mojej wersji był to bardzo ciemny granat, który w zależności od światła czasami wyglądał na ciemną szarość.

Obudowa jest sztywna i dobrze spasowana. Zarówno przycisk zasilania, jak i głośności są odpowiednio umocowane i mają optymalny skok. Złącze mini jack znajdziemy na dole, co według mnie jest jedynym sensownym umiejscowieniem tego elementu.

Tradycyjnie już muszę skrytykować zagospodarowanie przestrzeni na przednim panelu. Szkoda, że pod ekranem nie znalazły się przyciski funkcyjne. Fajnie by też było zobaczyć głośniki stereo. Jednym z nich mógłby być głośniczek do rozmów, a drugi byłby umiejscowiony pod napisem LG. Wyglądałoby to nawet estetycznie, ale niestety, możemy tylko pomarzyć. Głośnik do multimediów zlokalizowany jest bowiem z lewej strony tylnej części obudowy. Oczywiście trzeba mieć przy tym wszystkim na uwadze, że takie zmiany odbiłyby się delikatnie na grubości urządzenia lub wielkości baterii.

Przeciętny wyświetlacz IPS

Ekran X powera ma przekątną 5,3 cali i rozdzielczość 1280 x 720 pikseli. Przy codziennym użytkowaniu jest to wystarczające połączenie, a za niewygórowaną rozdzielczość odwdzięczy wam się dodatkowym czasem pracy bateria.

Kolory są w porządku. To taki typowy LCD IPS. Wiadomo, nigdy nie dorówna pod tym względem ekranom AMOLED, ale jak na możliwości technologii, jest w miarę okej. Do kątów widzenie również nie mam żadnych zastrzeżeń. Tak samo jak do poziomu czerni (w tej półce cenowej).

Bardzo słabo prezentuje się natomiast jasność zastosowanego panelu. Nawet w pochmurny dzień na ekranie ujrzymy bardziej swoje odbicie niż to, czego szukamy w smartfonie. Gdy porównałem ten parametr z telefonami, które akurat miałem pod ręką, potwierdziły się moje obawy — X power ma ekran zauważalnie ciemniejszy niż większość innych współczesnych smartfonów.

System automatycznego dostosowywania jasności reaguje na zmianę warunków oświetleniowych raczej sprawnie, ale, jak na mój gust, jest raczej skąpy i ustawia jasność za nisko. Pewnie ma to na celu jeszcze większe wydłużenie czasu pracy na baterii.

Digitizer działa natomiast świetnie. Ekran bardzo szybko reaguje na wszelkie muśnięcia i gesty multitouch. Warto jeszcze odnotować, że wyświetlacz pokryty jest szkłem ochronnym Gorilla Glass 3, co nie jest normą w przypadku urządzeń kosztujących mniej niż 1000 zł.

Wydajność; oprogramowanie; dźwięk

Przewidywalna wydajność

Sercem X powera jest procesor MediaTeka — MT6735. Składa się on z czterech rdzeni taktowanych zegarem 1,3 GHz. Towarzyszy mu 2 GB pamięci RAM.

Poniżej zamieszczam wyniki popularnych benchmarków. Nie są one jakieś odkrywcze, gdyż układ ten jest dosyć popularną jednostką w smartfonach z średniej półki. Wiadomo więc czego możemy się spodziewać.

W praktyce nie ma na co narzekać. Telefon jest dobrze zoptymalizowany. Android 6.0 Marshmallow działa sprawnie, a animacje są płynne. Aplikacje uruchamiają się również w zadowalającym tempie. Wiadomo — niższym niż w przypadku flagowców, ale jak już mówiłem — jak na tą półkę cenową i zastosowany układ, telefon działa bardzo przyzwoicie.

Zastosowany procesor graficzny to ARM Mali T720 MP2 600 MHz. Spełnia on swoje zadanie. Uruchomimy na nim znakomitą większość wszystkich dostępnych gier i aplikacji dostępnych w Google Play — nawet tych bardziej wymagających. Popularne ścigałki, takie jak Real Racing 3 czy Asphalt 8 działały może nie perfekcyjnie płynnie, ale były w pełni grywalne.

Co ważne, smartfon nie nagrzewa się zbytnio podczas obciążenia. Kulturę pracy należy więc zaliczyć do zalet LG X power.

Flagowe oprogramowanie

Oprogramowanie to mocna strona LG X power. Większość funkcji znanych z flagowego LG G5, znajdziemy również w omawianym modelu. Mowa tutaj chociażby o szerokich możliwościach personalizacji urządzenia, obejmującej na przykład swobodne modyfikowanie dolnego paska z przyciskami funkcyjnymi.

Nie tylko możemy zmienić ich układ, ale także ilość. Oprócz przycisku wstecz, home i tego wywołującego ekran z otwartymi w tle aplikacjami, możemy dodać taki, który wysunie po kliknięciu ekran powiadomień i szybkich ustawień, albo taki, który pozwoli na utworzenie szybkiego zrzutu ekranu Capture+.

W nakładce LG podoba mi się układ powiadomień i szybkich ustawień. Wszystko tutaj można przestawiać i modyfikować. Szybki dostęp do suwaka jasności lub głośności? Proszę bardzo, wystarczy włączyć ich widoczność. Jeśli ktoś będzie wolał zostawić sobie więcej miejsca na wyświetlanie powiadomień, zdezaktywuje zbędne moduły. Wygodne.

Tak w ogóle, to powinienem zacząć od ekranu głównego, gdyż ten nie ma osobnego app drawera. Warto jednak wspomnieć, że można go pobrać i aktywować bezpośrednio w ustawieniach systemowych. Mamy więc wolność wyboru.

Smartfona da się odblokować podwójnym tapnięciem albo Knock Code’em. Niestety zabrakło tutaj czytnika linii papilarnych. Szkoda, bo rozwiązanie to coraz częściej pojawia się w smartfonach z tej półki cenowej.

Na ekranie blokady możemy ustawić do 5 skrótów do wybranych przez nas aplikacji, co nie jest raczej niczym niezwykłym. Ciekawiej prezentuje się aplikacja do tworzenia notatek Quick Memo. Jest ona bardzo rozbudowana, a przy pomocy funkcji Capture+ umożliwia robienie i przerabianie zrzutów ekranu dodawanych później do treści notatki.

Oprogramowanie jest więc nafaszerowane dodatkowymi funkcjami, które o dziwo zbytnio go nie obciążają. Tak jak pisałem w akapicie o wydajności, wszystkie animacje są płynne, a system działa sprawnie. I tak ma być!

Dźwięk

Dźwięk jaki generuje głośnik multimedialny nie imponuje jakością i szczegółowością. Nie ma tu mowy o żadnej głębi czy separacji instrumentów. O basach również możemy zapomnieć. Ale ważne, że gra… i to całkiem głośno.

Do jakości rozmów nie mam żadnych zastrzeżeń. Tak samo jak do jakości dźwięku przesyłanego na słuchawki. Jest w porządku.

Bateria; aparat; podsumowanie

Bateria ładuje się szybko, a rozładowuje wolno

Pora przejść do dania głównego… Do czegoś co odróżnia X powera od innych urządzeń — ogromnej baterii. O ile pojemność 4100 mAh nie robiłaby takiego wrażenia we flagowcu z potężnym procesorem i ekranem o niebotycznej rozdzielczości, o tyle w średniaku robi jak najbardziej.

Współcześnie normą jest ładowanie smartfona codziennie. Większość z nas wieczorem podłącza smartfona na noc. LG sugeruje, że nie będzie to konieczne i że ich urządzenie oferuje od 2 do 5 dni czasu pracy z dala od gniazdka. Czy to prawda? Po części.

Jasność wyświetlacza była ustawiona na tryb automatyczny. Najczęściej używanymi przeze mnie programami były aplikacje społecznościowe, takie jak Messenger, Facebook czy Snapchat. Synchronizowane w tle były także dwie skrzynki mailowe. Czasami słuchałem również muzyki z serwisu streamingowego oraz sporadycznie oglądałem filmiki na YouTube. Moje użytkowanie było więc raczej dosyć typowym scenariuszem.

Zazwyczaj ładowałem smartfona raz na 2 dni. Nie było to absolutnie naciągane. Pod koniec pierwszego dnia procentowy wskaźnik baterii wskazywał na przykład 60% naładowania, co sugerowało, że spokojnie mogę zostawić smartfona na noc bez elektrycznej smyczy. 5 dni to oczywiście przesada, ale już 3 przy mniej intensywnym użytkowaniu są bez większych problemów osiągalne.

Jeśli chodzi o czas włączonego ekranu, to wynosił on u mnie średnio około 7 godzin. Warto jednak odnotować, że włączałem wyświetlacz, co prawda na krótko, ale za to bardzo często (na przykład sprawdzenie snapa) - jest to dla akumulatora ciężki orzech do zgryzienia. Większość użytkowników powinna więc osiągnąć znacznie dłuższy screen on time.

Omówiłem już jak wygląda proces rozładowywania smartfona. Pora więc na ładowanie. W przeciwieństwie do niektórych konkurentów, propozycja LG nie ładuje się przez absurdalne 5–6 godzin, tylko niespełna 2 godziny. Tak świetny wynik jest możliwy dzięki zastosowaniu technologii szybkiego ładowania MediaTek Pump Express Plus. Szybkie ładowanie i wolne rozładowywanie? To lubię!

Na koniec akapitu o baterii warto jeszcze wspomnieć o obsłudze USB OTG. Możemy więc do smartfona podłączyć większość akcesoriów USB takich jak na przykład klawiatury czy dyski zewnętrzne. X powerem możemy również potraktować jako power bank i naładować za jego pomocą w awaryjnej sytuacji inne urządzenie.

Aparat jest świetny i beznadziejny zarazem

Rozdzielczość zastosowanej matrycy to 13 Mpix, a jasność obiektywu to f/2,2. Jak widzicie na załączonych obrazkach, jakość zdjęć nie daje powodów do narzekania. Jak na tą półkę cenową, jest naprawdę bardzo dobra.

LG X power — dobre warunki oświetleniowe

Kolory są odpowiednio nasycone, a ekspozycja i balans bieli trafnie dobrane. Zakres dynamiczny też jest w porządku. Gorzej natomiast z ostrością. A właściwie procesem jej ustawiania. Jest on dosyć powolny. Autofokus czasami się gubi, a jak zacznie już działać, to robi to trochę ospale. W rezultacie, w trudniejszych warunkach oświetleniowych część fotek wyjdzie rozmazana.

Kolejną wadą, tego sprzętowo bardzo dobrego aparatu, jest oprogramowanie. Minimalizm, ascetyzm… Trochę mało tu funkcji i ustawień. Pół żartem pół serio, nawet iPhone’y mają ich więcej. Jeśli chodzi o tryby fotografowania, to znajdziemy tutaj tylko dwa — automatyczny i panoramę. Brakuje nawet zwykłego HDR, o trybie manualnym nie wspominając.

Po zmroku nie ma niespodzianek. Gdyby nie marny system ustawiania ostrości, zdjęcia robione w ciemności byłyby całkiem znośne. W galerii zamieściłem kilka (ostrych) przykładów.

LG X power — słabe warunki oświetleniowe

Jeśli natomiast mowa o nagrywaniu filmów, to te są w porządku. Brakuje tylko rozdzielczości 4K i jakiegoś systemu stabilizacji obrazu (nawet cyfrowego). Słitfocie wykonamy z kolei 5-megapikselową kamerką, która sprawuje się w porządku.

Podsumowując — LG X power to długodystansowiec nie idący na kompromisy!

Jestem pozytywnie zaskoczony nową propozycją koreańskiego producenta. Nie trudno zrobić smartfona z dużą baterią, wyglądającego przy tym jak cegła. X power jest natomiast cienki i lekki. Dodatkowe miliamperogodziny zupełnie nie wpłynęły na ergonomię urządzenia. I za to należą się LG szczere gratulacje!

LG X power wytrzymuje z dala od gniazdka 2–3 dni, a proces ładowania zajmuje około 2 godziny. Wygląda więc na to, że słowo “power” w nazwie tego modelu, jest jak najbardziej uzasadnione.

Poza dużą baterią, LG X power oferuje dobry aparat z marnym oprogramowaniem i autofokusem, niezły ekran (lecz o zbyt niskiej jasności maksymalnej), dobrą jakość wykonania, świetne oprogramowanie i przyzwoitą wydajność.

Myślę, że najlepszym podsumowaniem tej recenzji będzie stwierdzenie, że LG X power jest dobrym kandydatem do rankingu najlepszych smartfonów do 1000 złotych. Dla ludzi, którzy nie mogą sobie pozwolić na ładowanie telefonu co kilka godzin, jest to prawdopodobnie najlepsza propozycja na rynku.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Czas pracy na baterii
  • Szybkie ładowanie baterii
  • Świetna ergonomia
  • Dopracowane oprogramowanie
  • Płynne działanie
  • Jakość zdjęć
  • Cena

Minusy:

  • Mało ciekawy wygląd
  • Niska jasność maksymalna ekranu
  • Ospały autofocus
  • Przesadnie minimalistyczna aplikacja aparatu
Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Technologie:

Jak odzyskać hasło ukryte za gwiazdkami? Bill Gates: kradnij pomysły, zdradzaj przyjaciół, ciężko pracuj. Tak zostaniesz miliarderem Współczesne czołgi i pojazdy bojowe Wojska Polskiego. Ten sprzęt ma nas obronić Te samoloty mają nas bronić! Jakim sprzętem dysponuje polskie lotnictwo? Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Nieznane samoloty polskich konstruktorów, które nigdy nie weszły do produkcji Kello: inteligentny budzik który zadba o długość i jakość twojego snu Polska Obywatelska Cyberobrona: hakerzy patrioci strzegą naszych cyfrowych granic Be Quiet! Silent Loop: ciche i wydajne chłodzenie cieczą Razer DeathAdder Elite: najbardziej zaawansowana mysz do gier na świecie Pilot: elektroniczny tłumacz ukryty w zestawie słuchawkowym Microsoft Edge z wyjątkowym zabezpieczeniem. To najbezpieczniejsza przeglądarka internetowa? Seks i prywatność w Internecie: szpiegujący wibrator Polski symulator okrętu wojennego. O grze stworzonej na potrzeby wojska opowiada Emil Leszczyński Od czego zaczynało Sony? Pierwszy produkt był totalną porażką! Plextor S2G i S2C: wydajne dyski SSD w niskiej cenie Roccat Sova: klawiatura i podkładka pod mysz do grania przed telewizorem Wojsko i gry wideo: rozrywka w służbie zabijania. Jak i do czego armia wykorzystuje gry komputerowe? Manta SPK409 Hard Beat: tani głośnik Bluetooth z wielobarwną iluminacją LED Tydzień z Gadżetomanią. 8 dobrych powodów, aby czytać nas w tym tygodniu Google rozbudowuje swój ekosystem i zapowiada nowy sprzęt: domowy router Wi-Fi Snapchat zmienia nazwę i ujawnia Spectacles: okulary do nagrywania filmów Dali Katch: intrygujący design, przestrzenny dźwięk i do 24 godzin na baterii Killer E2500: kontroler sieciowy przyspieszy twój internet

Popularne w tym tygodniu:

Inteligentne rowery LeEco: wbudowana nawigacja, fitness tracker i komunikator Jak odzyskać hasło ukryte za gwiazdkami? Budynek, który walczy ze smogiem. Jest ratunek dla zatrutych miast! DR ZĄBER Sentry: stworzona w Polsce obudowa o wymiarach konsoli Bill Gates: kradnij pomysły, zdradzaj przyjaciół, ciężko pracuj. Tak zostaniesz miliarderem Renesans kaset magnetofonowych: trend na przekór cyfryzacji Siłownia jak starożytna galera. Ćwicz, aby dopłynąć do celu! Majsterkowanie dla zaawansowanych: Xbox One S w formie laptopa Aplikacje dla architektury x86 uruchomimy również na procesorach ARM Basslet: nadgarstkowy subwoofer pozwala poczuć odsłuchiwaną muzykę Najbardziej bezużyteczny klawisz na klawiaturze. Do czego służy? Płonące baterie w przyszłości ugasi wbudowany czynnik gaśniczy